
Tak samo jest dzisiaj – 7 maja przypada 170-ta rocznica urodzin Piotra Czajkowskiego. Ten genialny rosyjski kompozytor nie miał lekkiego życia, ani lekkiej śmierci. W wieku 8 lat został wysłany przez rodziców do szkoły z internatem. To zapewne miało ogromny wpływ na jego psychikę, i jak dzisiaj czytam, wpływ na utrudnione kontakty z otoczeniem. Nie wyobrażam sobie, abym mogła skazać ośmioletniego Maksa na rozstanie z nami. Ale za czasów Czajkowskiego, w dziewiętnastowiecznej Rosji standardy wychowania dzieci zapewne wyglądały inaczej niż współcześnie. XIX wiek nie był też przyjazny dla odmiennej od uznanej za właściwą orientacji seksualnej. Tak, tak, Czajkowski był homoseksualistą, i nie potrafił zaakceptować swoich pragnień, co stało się powodem jego głębokich depresji. Totalnym pogrążeniem był ślub z Antoniną Iwanowną Milukową, fanką jego twórczości. Była to katastrofa, zarówno dla Czajkowskiego, który po rozwodzie z żoną przeszedł kilka załamań nerwowych, jak i dla Antoniny, która skończyła w zakładzie dla obłąkanych.
To jeszcze nic w obliczu kolejnych wydarzeń. Czajkowski zmarł młodo, w wieku 53 lat. Początkowo za powód jego śmierci podawano panującą współcześnie w Rosji cholerę. A jak było naprawdę? Tego dowiedział się świat całkiem niedawno. I tutaj zacytuję za Wikipedią cały fragment książki Anthonego Holdena, pt. Piotr Czajkowski. Tragiczny i romantyczny.
W 1893 roku (...) Czajkowski zawarł znajomość z przystojnym, młodym szlachcicem, którym według późniejszych ustaleń był Aleksander Władimirowicz Stenbok-Fermor, osiemnastoletni bratanek hrabiego Aleksieja Aleksandrowicza Stenbok-Fermora, bliskiego przyjaciela cara. To, co nastąpiło, jako żywo przypomina dramat, który miał się rozegrać w Anglii rok później, kiedy to John Sholto Douglas, ósmy markiz Qeensberry, ujawnił przyjaźń Oscara Wilde'a ze swoim synem, lordem Alfredem Douglasem ("Bosie")-przyczyniając się w ten sposób do ruiny, wygnania, a w końcu śmierci Wilde'a.
Oburzony hrabia napisał list do cara, skarżąc się na zachowanie Czajkowskiego, który wręczył najznamienitszemu prawnikowi, jakiego znał, Nikołajowi Jacobiemu. Tak się złożyło, że Jacobi był uczniem Szkoły Prawoznawstwa w tym samym czasie, co kompozytor, chodzili nawet do jednej klasy. Prawnik, zapoznawszy się z treścią listu, najwyraźniej bardziej się przejął tym, że skandal zaszkodzi opinii ich alma mater, niż ukochanemu przez Rosję – i cieszącemu się międzynarodową sławą – "narodowemu kompozytorowi"
Dla Jacobiego, według słów Wojtowa, "honor szkolnego munduru był święty". Prawnik natychmiast zwołał w swym domu w Carskim Siole "sąd honorowy", w którego skład weszli wszyscy szkolni koledzy Czajkowskiego, mieszkający wówczas w Petersburgu. Cała ósemka, łącznie z kompozytorem, przez pięć godzin naradzała się za zamkniętymi drzwiami. Potem Czajkowski wyszedł "pospiesznie z gabinetu... niemal biegł... nic nie mówił, był bardzo blady i poruszony"-według słów pani Jacobi. "Sąd" oświadczył Czajkowskiemu, że tylko w jednym wypadku mogą nie przekazać listu hrabiego carowi. Zażądali, by odebrał sobie życie. "Czajkowski zgodził się z tą decyzją" i "dzień czy dwa później Petersburg obiegła wiadomość o śmiertelnej chorobie kompozytora".
Prawda, że to tragiczna historia? To straszne, być zmuszonym do popełnienia samobójstwa. Romantyczne – popełnić samobójstwo w imię miłości.
Co do twórczości Czajkowskiego – kiedyś, kiedyś, jak byłam jeszcze w liceum, na początku kapitalizmu w Polsce, zaczęły się ukazywać w kioskach kolekcje płytowe. Mnie zainteresowała kolekcja muzyki poważnej – co tydzień płyta z wybranymi dziełami znanego kompozytora. I pamiętam, że najbardziej do gustu przypadł mi Chopin, Beethoven i Czajkowski właśnie. A swoją drogą kto nie zna Jeziora Łabędziego czy Dziadka do orzechów? Za chwilę, jak Maks podrośnie to zabiorę go w wigilijnym czasie właśnie na ten drugi balet. A dzisiaj – do obejrzenia na blogu.
0 komentarze:
Prześlij komentarz