niedziela, 3 kwietnia 2011

Googlowy deser lodowy


No proszę, Google ciągle mnie zaskakuje. I kto by pomyślał, że na tej najczęściej odwiedzanej stronie logo będzie miało wyraz pucharka z lodami. A wszystko dlatego, że ponoć taka forma deseru ma już 119 lat! Czyli, jak dobrze liczę, swoją inaugurację miał 3 kwietnia 1892 roku. Szukam i szukam w sieci historii tego deseru i jedyne, na co się natknęłam i pasuje mi w czasoprzestrzeni, to informacja o deserze lodowym o nazwie Melba.

Pewnie nie wiecie, że ta nazwa pochodzi od nazwiska australijskiej śpiewaczki operowej Nellie Melba. Historia jest banalna: na cześć diwy, jej mąż Porter-Amstrong, bogaty amerykański przemysłowiec, wydał w Londynie przyjęcie, które uświetnił swoją kuchnią paryski mistrz August Escoffier. Kucharz stworzył lodowe arcydzieło – pierwszy, jak mniemam, deser lodowy: brzoskwinie bez skórki ugotowane w syropie z wanilią, gruba warstwa lodów śmietankowych, galaretka malinowa. W latach późniejszych kompozycję tą wzbogacono bitą śmietaną i biszkoptami. Mniam, palce lizać! I tak przyrządzony deser lodowy do dzisiaj nosi nazwę Melba. A na zdjęciu poniżej Nellie Melba.

A same lody - są stare jak świat. Oczywiście pierwsze wzmianki o nich można spotkać już w starożytności. Wtedy lody przechowywano w podziemnych lub skalnych chłodniach. Lody – to był po prostu zmrożony śnieg transportowany z wysokich gór. Na miejscu dodawano do niego słodkie syropy lub cukier, owoce i inne dodatki. Lody znane były w Chinach, Persji, Mezopotamii, Grecji czy Rzymie. Oczywiście dostępne były tylko dla najbogatszych. Dzisiaj lody są codziennością. A wszystko za sprawą Niemca – Carla von Linde, który w 1876 roku wynalazł… chłodziarkę. I tak oto na przykład w mojej lodówce jest pudełeczko malinowego sorbetu – nie wiem, dlaczego je kupiłam, to chyba przez ciążę miałam ochotę akurat na ten smak, bo normalnie preferuję lody śmietankowe, kawowe, czy malagę.

0 komentarze: