sobota, 2 kwietnia 2011

Maks melomanem

Nie od dzisiaj wiemy, że nasz Maks lubi słuchać i oglądać koncerty muzyki poważnej. W naszej domowej dyskografii mamy na DVD uwieczniony koncert Mike’a Oldfilda pt. Tubular Bells. Jak zastanawiamy się na głos co włączyć, to mały zawsze mówi: bim, bam, bom, co nieomylnie oznacza ten właśnie koncert. Nic dziwnego, tytułowy utwór w wersji koncertowej robi naprawdę ogromne wrażenie.



Wracając do małego melomana, jak tylko jakiś czas temu usłyszałam rano w radio jadąc do biura, że na wiosnę w Warszawie zagości cykl koncertów pt. Smykofonia - Koncerty dla melomaluszków, to pierwsza rzecz jaką zrobiłam rano w pracy było zapisanie Maksa na kilka muzycznych spotkań. No i całe szczęście, że się pospieszyłam, bo następnego dnia nie było już miejsc na żaden z sześciu koncertów.

Smykofonia to muzyczny projekt rodem z Bydgoszczy, niestety Warszawa jeszcze nie dorobiła się na stałe w swojej ofercie takiej propozycji dla najmłodszych. Jak sądzą organizatorzy – do 2016 zdążymy, aby móc się pochwalić jako Europejska Stolica Kultury. Zobaczymy, bo szkoda by było zaprzepaścić takiej fajnej formy rozwoju dzieciaków.

Na świecie koncerty dla najmłodszych i ich rodziców to obowiązujący standard. Inspiracją dla Smykofonii jest cykl „Chamber Tots” (Kameralne Maluchy), organizowany przez Hall w Londynie. Spotkania w ramach Smykofonii angażują i rodziców i dzieci. Wszyscy śpiewają, klaszczą, jeżeli mają ochotę to także tańczą. Po koncertach jest możliwość dotknięcia instrumentów i spróbowania własnych sił. I chyba na ten moment najbardziej czeka Maks, który jako pierwszy wyrywa się do fortepianu lub pianina – w zależności od tego, który instrument jest w pobliżu. No i oczywiście kazał sobie robić zdjęcia;)


Póki co w ramach Smykofonii byliśmy już na dwóch spotkaniach: W krainie Misia Muzysia oraz wczoraj na Dwóch Olbrzymach. Jeszcze idziemy raz na Pałeczki jak z bajeczki.

0 komentarze: