czwartek, 28 kwietnia 2011

Reklama książki po francusku

Trochę spóźniony ten wpis, bo planowany był na Światowy Dzień Książki przypadający na 23 kwietnia. Ale lepiej późno niż wcale. Tym bardziej, że temat ciekawy – przynajmniej dla mnie. O samym święcie nie będę już pisać – no bo po co się powtarzać?

Dzisiaj będzie oczywiście o książce – tej ostatnio przeczytanej, a właściwie przedostatnio (ostatnio pochłonęłam Pałac Północy Carlosa Ruiza Zafona). Marc Levy – francuski współczesny pisarz, znany już wam z mojego bloga z czasów urlopu macierzyńskiego, kiedy siedziałam w domu w Maksem. Ostatnio sprawdziłam, czy nie wydał nic nowego i okazało się, że i owszem. Z trzech bodajże nowości wybrałam tytuł: Pierwszy dzień.


I niech was nie zmyli okładka wskazująca na lotniczą przygodę ;) chociaż bohaterowie tak często się przemieszczają (Etiopia, Chile, Anglia, Francja, Holandia, Chiny...) właśnie za pomocą samolotu, że chyba właściwe foto wybrano na okładkę. Sama książka jest o poszukiwaniach – dwoje naukowców: pani archeolog z panem astrofizykiem próbują rozwiązać zagadkę powstania naszego świata. Wiem, wiem, brzmi banalnie – zaraz powiecie, że na pewno skończy się romansem. I tutaj was wyprowadzę z błędu – od romansu się zaczyna :) Więcej nic nie powiem, jedynie, że fajnie się czyta i można się dowiedzieć ciekawych rzeczy z dziedziny archeo i astro. No i będzie ciąg dalszy – po Pierwszym dniu właściwą sobie koleją rzeczy nastąpi Pierwsza noc. Czekam zatem z utęsknieniem, chociaż nie widać jej jeszcze w zapowiedziach wydawniczych.
A teraz wracając do tytułu wpisu – obejrzyjcie sobie zajawki zarówno pierwszej, jak i drugiej części. To właśnie jest reklama książki po francusku. Starcza za cały opis.





P.S. A wracając do Zafona - to ciekawe, że dwa lata temu czytałam książki w tej samej kolejności: najpierw Marca Levy, a potem Carlosa. Coś w tym musi być...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

A jak Ci się podobał "Pałac Północy" Zafona?
K.

m:m pisze...

Mam odczucie, że zarówno Książę Mgły, jak i Pałac Północy to literatura dla młodzieży, nie tak ambitna jak Gra Anioła, czy Marina. Takie wprawki przed tą właściwą książką. Aczkolwiek czytało się całkiem dobrze - wciągające, nie powiem.