Jak działa taki plaster, bo oczywiście nie omieszkałam sprawdzić w sieci. Nawet mam schemat budowy plastra - tak, tak to zaawansowana technologia, a nie tam taki zwykły plaster.
Ja używam silikonowych plastrów Sutricon, które docelowo zmniejszają widoczność blizn, poprawiają ich wygląd poprzez rozjaśnienie i wygładzenie blizny, poprawiają elastyczność blizny (czyli to jest zapewne ten efekt ulgi, jaki odczuwam po naklejeniu plastra – blizna i skóra jest elastyczna, dzięki czemu nic się nie ciągnie). Plastry są prawie przezroczyste, bezwonne, niewidoczne (zresztą póki co nie planuję się obnażać ;), generalnie mają zapewnić dyskrecję. Plaster można sobie przyciąć do odpowiedniego wymiaru – do wielkości blizny. Plastry zaczynamy naklejać jak rana po cesarce się już zamknie, czyli mówiąc normalnym językiem – 6-8 dni po operacji. Zalecają, aby w celu uzyskania najlepszego efektu, stosować plastry przez 2-4 miesiące. Jednak znając życie i mój zapał do wszelkich medykamentów, jak przez miesiąc mi się uda regularnie przyklejać plastry, to i tak będzie sukces. Jeden plaster można używać najlepiej przez 24 godziny. Maksymalnie jeden plaster może być przyklejony do skóry nie dłużej niż 5 dni. Wtedy powinno się go raz dziennie odkleić, oczyścić neutralnym mydłem tworzącą się bliznę, osuszyć skórę najlepiej papierowym ręcznikiem i ponownie przykleić plaster. No i ja tak właśnie robię. Największe obawy miałam przed odklejeniem plastra – czy nie będzie bolało, czy szew się nie oderwie przy okazji itd. Bez obaw - nic takiego oczywiście się nie dzieje, plaster odkleja się od skóry bezboleśnie, i co ważniejsze potem znowu się przykleja ;) Jest dobrze.
A ja najbardziej się cieszę, że będę mogła chodzić na basen - wtedy też plaster będzie jak znalazł – przynajmniej zabezpieczy ranę/bliznę przed moczeniem. Pływać zaczynam od przyszłego tygodnia – jak Aleks pozwoli, bo póki co ma narastający poziom żółtaczki i już nam dali skierowanie do szpitala. Ale przez weekend jeszcze jesteśmy w domu i walczymy. W poniedziałek znowu lekarz, pobieranie krwi, wynik i decyzja, co dalej.
0 komentarze:
Prześlij komentarz